Miła pamiątka z pustynnego kraju. Zapewniano mnie, że te wszystkie piaski są autentyczne i pokazano chemiczne podróbki, rzeczywiście duża różnica. Cena takiej buteleczki z piaskami to ok. 35 zł po obecnym kursie dinara. Podrabiane są o połowę tańsze. Można też sobie kupić landszafcik w butelce, jeżeli ktoś ma ochotę na coś mniej abstrakcyjnego. Butelka jest dokładnie wypełniona i zalakowana, tak że piasek nie może się przemieszczać.
Blog powstał jako próba wykręcenia się od powiadamiania rodziny i przyjaciół, że jeszcze żyję i co jest dookoła, w czasie dłuższych wyjazdów. Teraz każdy może sobie sam sprawdzić. Niestety szybko weszło mi to w krew. Piszę na gorąco, najlepiej jeszcze tego samego dnia, który opisuję. Samotne podróżowanie zostawia zwykle dwie - trzy wolne godziny na kopiowanie zdjęć i krótki komentarz. O ile szybkość internetu na to pozwala. Oprócz relacji z podróży, trochę ciekawostek, a obecnie wspomnienia.
03 listopada, 2022
Wszytkie kolory piasku
01 listopada, 2022
Akaba - Warszawa
17 października 2022. Powrotny lot z Jordanii do Polski. Znowu siedzę przy oknie - zapłaciłem za to 32 zł, na tym samym miejscu co z Warszawy do Akaby, więc robię zdjęcia, ale w przeciwną stronę niż poprzednio: samolot leci gdzieś nad uskokiem Dolin Araby i Jordanu - podgląd mam na wschód w stronę pustyni. Ale najpierw góry na uskoku:
Powoli pokazują się płaskie lub pagórkowate, półpustynne tereny, przez które prowadzi Droga Królewska:
Warto zwrócić uwagę na ciemne obszary - to zerodowane skały bazaltowe tworzące obecnie bardzo cienką warstwą piasku, żwiru i drobnych kamieni (mam kilka takich kamyczków, przypominają krzemień). Widać jak spływająca woda wymywa sobie w tej warstwie koryta odsłaniając spodnie warstwy jasnego piasku:
Trochę ciekawych formacji pustynnych:
Trzy duże miasta (do wyboru Zara, Amman, Jaresh):
Dolina Jordanu:
Pod chmurkami palestyński Zachodni Brzeg:
A to już chyba Izrael:
Nad Turcją cały czas chmury, przeciera się gdzieś nad Bułgarią - Rumunią; jesienne, europejskie góry w zachodzącym słońcu:
Zacząłem relację z tej podróży od księżyca w pełni, który mnie żegnał w Warszawie. W dwa dni po powrocie, o pierwszej w nocy, pstryknąłem wschodzący księżyc, bliski już nowiu:
28 października, 2022
Morze Martwe i Dolina Araby
15 października 2022. Z Betanii-za-Jordanem jedziemy nad Morze Martwe i zatrzymujemy się w ... hotelu Crown Plaza. Możemy korzystać z plaży nad jeziorem/morzem, co jest ważne, bo po wyjściu z mocno zasolonej wody (31%) można od razu opłukać się "słodką" wodą (na brzegu stoi facet ze szlauchem, a trochę wyżej są prysznice), podobnie po nasmarowaniu się słynnym błotem z Morza Martwego (wielki jego baniak stoi na plaży). Zbocza opadające do jeziora są strome, widok z góry na plażę z ogrodzonym kąpieliskiem:
Wejście do wody jest kamieniste, zalecane są buty do kąpieli. Są też dwa baseny, mniejszy i bliższy plaży, oraz większy "na podwórku" hotelu:
Te oddzielone murkiem i płotkiem części basenu są zarezerwowane tylko dla kobiet i dzieci lub dla rodzin. Pozostała część jest koedukacyjna.
W hotelu, jak w większości miejsc publicznych, wisi portret króla:
Nietrudno się domyśleć, że ma dużo anglosaskiej krwi (po matce rodowitej Angielce).
Spędziliśmy tutaj cztery godziny, lunch można było zjeść za 20 dolarów (hotel pięciogwiazdkowy) lub skorzystać z własnej wałówki, np. kanapki zrobionej przy śniadaniu.
Kontynuujemy jazdę na południe wzdłuż Morza Martwego i Doliny Araby (Musa Araba). Gdzieniegdzie góry podchodzą blisko brzegu jeziora:
Otwierają się ujścia wąwozów, ale mijamy je bardzo szybko.
Poziom wody w jeziorze też opada szybko - obecnie ok. 1 metra na rok:
Powstające uskoki utrudniają znacznie dojście do wody poza zorganizowanymi plażami.
Miejscami dolina rozszerza się i widać zielone uprawy. Ziemia jest tu bardzo żyzna i warzywa rosną przez cały rok na okrągło, o ile je podlewać:
Rzut ona na jezioro:
Południowy kraniec, obecnie chyba już całkowicie odcięty od głównej północnej części, jest wykorzystywany do wydobywania z wody potasu i magnezu. Znajdują się tu dwie z trzech fabryk Jordanii:
Trzecia fabryka, fabryka butów, podobno kiepskich, znajduje się w Akabie. Poza tym kopie się jeszcze fosforany. I to cały przemysł Jordanii. Dlatego tak chętnie widzą turystów.
Miejscami krajobraz, zwłaszcza w Dolinie Araby, robi się pustynny:
Mijamy po drodze stada koni i krów, jak powyżej, ale i owiec, których nie zdążyłem pstryknąć.
Warto zwrócić uwagę na ciemne wtręty skał wulkanicznych, prawdopodobnie bazaltu, w jasnych skałach osadowych, jak powyżej i poniżej (jesteśmy przecież w aktywnej strefie sejsmicznej ryftu, który oddzielił Półwysep Arabski od Afryki i obecnie przepoławia Afrykę; to tutaj, gdzieś na południe od Morza Martwego, miały znajdować się Sodoma i Gomora - są nawet wykopaliska podejrzewane o bycie pozostałościami po tych miastach):
Widać też od zachodniej strony górę Hor, "najwyższą górę w okolicy", na której został pochowany kapłan Aaron, brat Mojżesza - widać ją też z okolic Petry; chyba stoi tam jakiś symboliczny grób:
Może tych zdjęć za dużo, ale ja tak lubię góry, nawet jeżeli są oglądane przez szybę z pędzącego autobusu.