Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polinezja Francuzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polinezja Francuzka. Pokaż wszystkie posty

21 maja, 2019

Papeete kulinarne

Poniedziałek, 20 maja. Zapomniałem się pochwalić, że znalazłem w końcu w Polinezji Francuskiej bezalkoholowe piwo:
The first (and last) my alcohol free beer in French Polynesia 
To jest reklama knajpy Bora Bora (7/7), która serwuję również kawę Illy, więc porządne espresso i puszka (a jakże, jest wybór między butelką a puszką) bezalkoholowego piwa to jakby dwa w jednym. Poza tym spory zestaw piw belgijskich i jeszcze mocniejszych trunków. Ale ostatni (późny) obiad zjadłem polowo:

Evening Food Court
Podjeżdżają kamperami lub przyczepami-kuchniami około piątej, rozstawiają stoliki i stołki i już można jeść. Spory, jak na Polinezję (na Markizach tylko tuńczyk), wybór ryb, też mięso i kurczak na wiele sposobów. Nieliczne dania wegeteriańskie. Dania chińskie i wietnamskie. Gofry i naleśniki. Jest tych ruchomych knajpek przynajmniej siedem.
Po obiedzie idę na spacer (spaceruj dziecko, spaceruj) i odkrywam tuż przy nadbrzeżu zorganizowaną dla leniwych rafę koralową (pilni płyną na prawdziwą, żeby nurkować), dobrze oświetloną:

Corals for visitors, but what is this elongated fish or not fish?
Ryby mogą swobodnie pływać nad koralami, a i w pobliżu kręci się ich sporo:

Thre is a lot of fish around the corals too
A jako że temat jest kulinarny, kończę zegarem z mojego apartamentu:
A few hours to my departure at 4 am.



Papeete

Niedziela, 19 maja. Jak to w niedzielę, wypada zacząć od miejscowej katedry:
Notre Dame of Papeete
Sylwetka typowo europejska, ale wystrój coraz bardziej miejscowy, zwłaszcza po ostatniej renowacji w 2005 roku. Na przykład fragment Drogi Krzyżowej:

Cross Road by a local artist
A to dar rzeźbiarza z Markizów dla katedry, w głębi bardzo ekspresyjne Ukrzyżowanie:
A gift from a Marquesian sculptor
Msza w niedzielę jest tylko o 8 rano (w dni powszednie o 5:50, czasem też wieczorem). Za to bazar (Marche) pracuje od 4:30, ale mięso i ryby tylko do 9, owoce dookoła hali do oporu, każdego dnia:
Local food market
Wracam do domu, szykuję sobie śniadanie, siadam, żeby je zjeść i zasypiam na dwie godziny.
Po południu idę zwiedzać miasto, jest jak wymarłe, nawet samochodów ledwo ledwo. W piątek sklepy zamykają o 16 (a że przyleciałem po 17, poratował mnie sklep na stacji benzynowej po sąsiedzku), w sobotę sklepy spożywcze są otwarte tylko do 12, w niedziele wszystko, włącznie z restauracjami, jest zamknięte. Znalazłem tylko dwa miejsca, gdzie można zjeść czy napić się kawy, otwarte 7/7, i MacDonaldsa, gdzie wstąpiłem na szejka czekoladowego. Wieczorem otwarte są knajpy pod gołym niebem na nadbrzeżu. Jedyne miejsca, gdzie można zauważyć większa liczbę ludzi to ogródki dziecięce w parku nad oceanem:
Children garden, the only place where you can see on Sunday more than three people together
Fragment nadbrzeża na wysokości portu jachtowego:
Along the sea shore
Widok na sąsiednią wyspę Mo'orea:
Mo'orea Island
Odwiedziłem też dzielnicę/ ulicę rządową:
Presidential and governmental quarter
z pomnikiem Polinezyjczyków (ochotników) poległych w Pierwszej Wojnie Światowej:
Monument of Polinesian soldiers who died in World War I
i pomnikiem de Gaulle'a i Polinezyjczyków, którzy oddali swoje życie za Francję w Drugiej Wojnie Światowej:
De Gaulle and WWII monument
Obecny prezydent (a niedługo będą wybory) opowiada się zdecydowanie za pełną niezawisłością Polinezji Francuskiej i taki pogląd panuje na Wyspach Towarzystwa, ale już np. Markizy sa zdecydowanie przeciwko odrywaniu się od Francji. Więc może trochę lżejsza sztuka dla odmiany:
A huge mural (Mother Earth???)
A teraz morska zagadka dla żeglarzy: czy to jest żaglowiec, czy tylko udaje żaglowiec? Nazywa się Wind Spirit:
Wind Spirit
Na pożegnanie niedzieli chińska Matka Boska z parafialnej gazetki z okazji Dnia Modlitw za Kościół w Chinach:
Chineese Notre Dame (because of the Day of Prayer for the Church in China, from parish magazine)

Poniedziałek, 20 maja. Nie udało mi się zorganizować żadnego zwiedzania, więc dalej odpoczywam (czego wyraźnie potrzebuję, co widać chociażby po tym, że nie odczuwam potrzeby zobaczenia ani kolejnego marae ani przylądka, z którego Cook obserwował przechodzenie Wenus przez tarczę Słońca). Odpoczywam, spaceruję i robię zakupy. Przygotowuję się do powrotu do Santiago de Chile. Odlot mam dzisiaj w nocy o czwartej nad ranem, przylot, po międzylądowaniu na Wyspie Wielkanocnej, o 21:45 czasu lokalnego (przesuwam zegarek o sześć godzin do przodu w porównaniu z czasem tahitańskim).
Obserwowałem dzisiaj rano rzęsistą ulewę, która zbliżała się od strony gór, ale w Papeete nie spadła ani jedna kropla deszczu - ulewa szła sobie dookoła krateru (co się działo w środku krateru nie wiem). Na markizach z zazdrością mówią, że na Tahiti nie ma problemów z wodą, co pewnie jest związane z tym, że najwyższy szczyt Tahiti ma ponad 2200 m, a na Markizach, tam gdzie byłem, co najwyżej 1200 m. Jeszcze widok z mojego okna (ta wieżyczka to ratusz):
From my window

20 maja, 2019

Tahiti 1: przez środek wyspy

Sobota, 18 maja. Wycieczka samochodowa z firmą Tahiti Activities. Tym razem trasa prowadzi jedyną drogą łączącą wschodnie i zachodnie wybrzeże przez wnętrze wyspy, czyli przez olbrzymi krater, bo cała wyspa jest wulkanem. Droga przejezdna tylko dla Land Rover'ów i strasznie wyboista. Jadę w ciekawym towarzystwie: dwóch młodych informatyków, Francuz i Brazylijczyk, którzy spędzili tu dwa tygodnie ucząc Air Tahiti nowego systemu komputerowego, jeszcze dzisiaj odlatują do Francji, oraz Szwajcarka z mężem Nowozelandczykiem, która produkuje (współ-produkuje ?) na Florydzie satelity komunikacyjne, też dzisiaj odlatują do domu. Z rana trochę padało, potem już było lepiej, ale kałuże na drodze spore.
Dolina Papenoo, bo nią wjeżdżamy do krateru, słynie z wodospadów, a deszcze dobrze wpływają na ich ilość:


There are many waterfalls in the Papenoo valley, especially if it rains 
One of many
Są też marae:
The main platform on a marae in the valley
Note the rock spike over the marae
Według wyjaśnień naszego przewodnika - kierowcy, marae budowano w pobliżu skały w postaci wybitnej turniczki a jednocześnie obok musiała być duża góra. To marae widziałem tylko z góry:
A marae seen from the road
Do tego i innych marae w dolinie jest organizowana inna wycieczka, tzw. "kulturalna", przez inna firmę, ale akurat facet który ją prowadzi wyjechał do "metropolii" (czytaj: Francji) i wycieczki zawieszono z braku przewodnika. I to kolejne marae widziałem jedynie z drogi:
The shape of the platform suggests its usage for archery competitions 
Charakterystyczny, łukowato wygięty kształt tej platformy oznacza, ze była ona używana do zawodów łuczniczych. Na Tahiti używanie łuków w czasie wojny było zakazane, ale od czasu do czasu przeprowadzano zawody w strzelaniu dla władców poszczególnych dolin/klanów/plemion. Chodziło o oddanie jak najdłuższego strzału albo wstrzelenie się w oznaczony pas ziemi. Przegrany fundował wszystkim ucztę.
Rzekę i potoki pokonywaliśmy tak:

Crossing the river
A bridge on a stream
You do not feel lonely on the road
W rzece oczywiście ryby:
Eels come for their piece of bagu ette
A my zjedliśmy lunch w restauracji w samym sercu krateru, można też tu pomieszkać:
The restaurant and hotel in the heart of the crater

More waterfalls on the internal slopes of the crater rim
Wyjechaliśmy z krateru przez tunel:
Light in the tunnel! (we left the crater through a tunnel in its rim)
W dolinie, którą zjeżdżaliśmy, jest dobrze ukryte jeziorko (podobno tu mieszkali marynarze z Bounty po powrocie na Tahiti):
Lake Vaihiria from the road after passing the tunnel

At the shore of Lake Vaihiria
Na pożegnanie strażniczka tunelu:
At the entrance to the tunnel

18 maja, 2019

Do Papeete


Uzupełniłem wpis "Markizy Nuku Hiva 3, przez północne wybrzeże"

Piątek, 17 maja. Dzisiaj przenoszę się do Papeete, chyba jedynego miasta w Polinezji Francuskiej. Samolot się spóźnia, więc można trochę popisać. Najpierw ciekawostka literacka dla fizyków. Słowacki nie tylko wprowadził mnie na szlak megalitów, nie tylko pisał o Słowiańskim Papieżu, ale też przeczuł model rozszerzającego się wszechświata, a nawet ciemną energię :-) :
"Ludwiku, jak dwie gwiazdy podobne na niebie
Wiecznie nieznana siła oddala od siebie,
Tak i my na tej świata rozległej przestrzeni,
Choć myślą, sercem bliscy - losem rozłączeni."
(z: Wiersz w Sztambuchu Ludwika Szpitznagla wyjeżdżającego do Egiptu)
A teraz ciekawostka obyczajowa. Po Południowym Pacyfiku krąży statek z trzystu kilkudziesięcioma nudystami, którzy uprawiają na nim nudyzm przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Od czasu do czasu chcą to robić też na jakiejś plaży. Nuku Hiva jest jedynym miejscem w Polinezji Francuskiej, które zgodziło się na wylądowanie tej nudystycznej armii w Taiohae. Wszystkie taksówki jakie tu są, czyli czterdzieści, zabierają po 5 osób i wiozą na oddaloną i normalnie nieużywaną plażę w pobliżu lotniska (ponad czterdzieści kilometrów), żeby po południu przywieźć ich z powrotem na statek, który zaraz odpływa.  Nie wszyscy nudyści, zwani tu pieszczotliwie świniami, zachowują się przyzwoicie, na przykładach rozbierają się już w taksówce albo chodzą goli po miejscowości. Kiedy wyjeżdżaliśmy rano na objazd północnego wybrzeża Nuku Hiva statek stał na redzie, ale żadnych nudystów po drodze nie spotkaliśmy, a kiedy wróciliśmy wieczorem statku już nie było.
I jeszcze ciekawostka dla zainteresowanych muzyką kościelną, a zwłaszcza wykorzystaniem w niej bębnów. Te bębny przyuważyłem w kościele w Atuona:

Big drums in Atuona church
Takie wielkie bębny (do 2 m długości, 0.5 m średnicy, z membraną zrobioną ze skóry rekina)
używano kiedyś w czasie uroczystości na marae (i chyba dzisiaj też w czasie licznych tu festiwali polinezyjskich).
Lot był już bezpośredni, po drodze przelatywaliśmy nad dwoma podłużnymi atolami w archipelagu Tuamotu:
An atoll of the Tuamotu Islands
Another, bigger atoll
with entrance to the lagoon and motus
 I jeszcze widok na osobowy port w Papeete (mieszkam dwie przecznice od portu):
Papeete harbour
A w tyle góry:
Mountains in the background
A w zbliżeniu wnętrze wyspy wygląda tak:
Close up of mountains

17 maja, 2019

Hiva Oa 3

Uzupełniłem wpis "Markizy: Nuku Hiva 2".

Czwartek, 16 maja. Nie udało mi się zorganizować żadnej dalszej wycieczki, bo byłaby zbyt droga dla mnie jednego. Wybrałem się więc na spacer do skały z petroglifami, jakieś trzy kwadranse drogi. Petroglifów nie znalazłem (nie na darmo radzą w przewodniku, żeby wziąć przewodnika), ale musiałem po drodze pokonać rzeczkę (przeszedłem na bosaka), na głucho zamkniętą bramę z drutem kolczastym (przeczołgałem się pod najniższą linią drutu, chyba nie ja pierwszy) oraz wyminąć na wąskiej drodze prawdziwego byka, który nie miał żadnego zamiaru ustąpić mi miejsca (myślałem o nim ciepło, że chyba jest krewnym niejakiego Fernanda). Znalazłem za to jeszcze jedno olbrzymie marae w stanie rozkładu:
Jungle works on human intrusions 
W obmurowanie platformy wkładano części starych tiki:
Tiki head used to built the platform
A teraz kilka zaległości. Widok z mojego szaletu, czyli domku kempingowego na palach na stromym zboczu:
Atuona (from my window)
Atuona, jak widać, położona jest we wnętrzu częściowo rozmytego krateru. Muzeum Gauguine'a to wielki zbiór kopii jego obrazów i listów pisanych z Polinezji. Wszystkie objaśnienia tylko po francusku. Może jeden z obrazów, akurat mnie zainteresował:
Paul Gauguine: Ave Maria (a copy from Espace Culturel Paul Gauguin)
Centre Jacques Brel to wielki hangar z jego samolotem "Jojo" i zdjęciami z różnych etapów kariery. Może to jest mnie znane:
From Jacques Brel Center