23 lutego, 2026

Na biegówkach w Puszczy Piskiej: Wiartel

19-21 lutego 2026. Wiartel Wioska Narciarska, tak się reklamuje Wiartel: przygotowane ślady biegowe, wypożyczalnie sprzętu, baza noclegowa, restauracje. 

Na pierwszy ogień idzie trasa zielona, 17 km. Ślad jest, las i jeziora, pochmurno, ale mróz trzyma:



Znak szlaku narciarskiego, zielony pasek na żółtym tle:

Trasa zielona biegnie dookoła jeziora Wiartel. W najdalszym punkcie od wioski schodzimy na jezioro, są ślady, ktoś już po nim biegał (ale przestrzegam przed wchodzeniem na lód, zwłaszcza samotnie i bez sprzętu ratunkowego) i po lodzie wracamy do punktu startowego:




 

Wioska Wiartel widziana z jeziora:



Ponieważ jezioro skróciło nam trochę drogę, sprawdzamy jeszcze dodatkowo trasę żółtą, ok. 3 km, i wracamy do Pisza, gdzie nocujemy.

Następnego dnia wiartelska trasa czerwona, 15 km. Słońce, mróz jeszcze trzyma, ale zbliża się załamanie pogody i ocieplenie:





Dużo śladów zwierząt:


Jest i stołówka dla "jelenia" - idealnie na linii strzału z ukrytej ambony myśliwskiej:

Na olbrzymiej porębie, daleko, spostrzegam sarny:




Aż żal było wychodzić z lasu, ale to załamanie pogody... Kiedy wjeżdżamy do Warszawy zaczyna sypać mokry śnieg. Ale jeszcze po drodze zaśnieżona Polska:




02 lutego, 2026

Podziemny świat Jukatanu: kąpiel w cenote

25 listopada 2025. Jukatan to wapienna płyta. Na powierzchni prawie nie widać wody, za to pełno jej pod ziemią. Płyną tam rzeki (spływałem kiedyś kawałek), a szczególnie dużo jest podziemnych jeziorek nazywanych cenota. Nad niektórymi zawalił się cały sufit i jest głęboka dziura w skałach z jeziorkiem na dnie. Pływałem już kiedyś w takiej. 

Jedna z najsłynniejszych cenot (w otwartej zapadlinie) jest w Chichen Itza; swojego czasu składano tam ofiary, podobno szczególnie chętnie wrzucano bliźniaków (co ma związek z mitologią Majów: para bliźniaków, wielbicieli peloty, ograła w piłkę bogów podziemia, a było ostro - za piłkę w pewnym momencie służyła głowa jednego z nich). Inne cenoty są położone w jaskiniach, a zarwał się tylko fragment sufitu. Taką cenotę odwiedziliśmy w drodze powrotnej z Coba. Wejście:




Wnętrze jest pełne nacieków na ścianach oraz stalaktytów, stalagmitów i stalagnatów:













No i oczywiście woda na dnie, całkiem ciepła:







Wnętrze jest oświetlone i światła wystarczyło na pojawienie się zielonych listków na jednym ze stalagnatów:


A na górze przy wejściu coś dla palaczy:


 Proszą, żeby niedopałki wrzucać do tych butelek z płynem... 

29 stycznia, 2026

Moja ulubiona Coba

25 listopada 2025. Wycieczka fakultatywna z Playa Maya, gdzie mieszkamy, do strefy archeologicznnej Coba. Nie wiem dlaczego polubiłem to miejsce już w czasie mojej pierwszej wizyty i dalej lubię po drugiej. Może nie jest tak zatłoczona jak te bardziej znane? A może dlatego, że pozwalali wtedy wdrapać się na wysoką piramidę? 

Coba przeżyła swoją świetność w okresie klasycznym Jukatanu, miała nawet swój port w Tulum. Początek zwiedzana to zrujnowana piramida:


Na jej szczycie siedziały sępy:

W pobliżu pozostałości budynków:





oraz małe boisko do peloty z tajemniczymi znakami:










Do dalszej części strefy jedziemy rikszami:

 

Piramida. Dorobili drewniane schody i poręcz od czasu mojej poprzedniej wizyty, ale ... zamknęli dostęp:


Te piramidy są naprawdę strome!

Na pożegnanie (jak zwykle czasu mamy tylko na część udostępnionej strefy) bardzo ciekawa i nietypowa struktura z zaokrąglonymi rogami:





Niektórzy przypuszczają, że był to punkt opłat celnych - z wierzchołka można było obserwować przybyszów, teren był pozbawiony drzew, a i oni mogli łatwo znaleźć punkt celny po nietypowym kształcie. W tamtym świecie wszystko noszono na plecach, więc błądzenie po dużym mieście było meczące :).

To już przedostatnia meksykańska relacja, dojdzie jeszcze tylko wizyta w jukatańskim świecie podziemnym.