26 lutego, 2026

Pisz czyli Jańsbork

20 lutego 2026. Ten Jańsbork (też Jońbork) to spolszczenie (zmazurzenie?) niemieckiej nazwy Johannisburg. Pisz jest warty odwiedzin. Neogotycki ratusz z 1900 roku:


Poewangelicki kościół św. Jana Chrzciciela:




Renesansowy ołtarz i barokowa ambona:




Ale tym co mnie przyciągnęło do centrum Pisza to stojąca na rynku Pruska Baba, kamienny blok ze słabo zaznaczoną twarzą:





Właściwie powinniśmy mówić "Pruski Baba" (chodzi oczywiście o Prusów a nie o Prusaków) bo takie posągi są znane ze stepów Ukrainy, a słowo "baba" oznacza tam (z tureckiego?) człowieka mającego władzę. Prawdopodobnie ci babowie przedstawiali również miejscowych bogów. Ale ta "Pruska Baba" to według niektórych XIX-to wieczna rzeźba, tylko imitująca starodawny posąg boga. Żeby poznać szczegóły trzeba kupić przewodnik po Mazurach, a w internecie nie znalazłem konkretnych informacji o tej rzekomej rzeźbie. A czego nie ma w internecie, tego nie ma, wiec baba zostaje dla mnie babem.   

No i młodziutki księżyc na dobranoc:



I jeszcze ciekawostka z Wiki:

  • 1910 – 33 344 mieszkańców powiatu zadeklarowało jako ojczysty język polski, zaś 16 379 – niemiecki.
  • 1920 – plebiscyt na Warmii, Mazurach i Powiślu; w powiecie piskim za Niemcami padło 33 817 głosów, za Polską – 14

23 lutego, 2026

Na biegówkach w Puszczy Piskiej: Wiartel

19-21 lutego 2026. Wiartel Wioska Narciarska, tak się reklamuje Wiartel: przygotowane ślady biegowe, wypożyczalnie sprzętu, baza noclegowa, restauracje. 

Na pierwszy ogień idzie trasa zielona, 17 km. Ślad jest, las i jeziora, pochmurno, ale mróz trzyma:



Znak szlaku narciarskiego, zielony pasek na żółtym tle:

Trasa zielona biegnie dookoła jeziora Wiartel. W najdalszym punkcie od wioski schodzimy na jezioro, są ślady, ktoś już po nim biegał (ale przestrzegam przed wchodzeniem na lód, zwłaszcza samotnie i bez sprzętu ratunkowego) i po lodzie wracamy do punktu startowego:




 

Wioska Wiartel widziana z jeziora:



Ponieważ jezioro skróciło nam trochę drogę, sprawdzamy jeszcze dodatkowo trasę żółtą, ok. 3 km, i wracamy do Pisza, gdzie nocujemy.

Następnego dnia wiartelska trasa czerwona, 15 km. Słońce, mróz jeszcze trzyma, ale zbliża się załamanie pogody i ocieplenie:





Dużo śladów zwierząt:


Jest i stołówka dla "jelenia" - idealnie na linii strzału z ukrytej ambony myśliwskiej:

Na olbrzymiej porębie, daleko, spostrzegam sarny:




Aż żal było wychodzić z lasu, ale to załamanie pogody... Kiedy wjeżdżamy do Warszawy zaczyna sypać mokry śnieg. Ale jeszcze po drodze zaśnieżona Polska:




02 lutego, 2026

Podziemny świat Jukatanu: kąpiel w cenote

25 listopada 2025. Jukatan to wapienna płyta. Na powierzchni prawie nie widać wody, za to pełno jej pod ziemią. Płyną tam rzeki (spływałem kiedyś kawałek), a szczególnie dużo jest podziemnych jeziorek nazywanych cenota. Nad niektórymi zawalił się cały sufit i jest głęboka dziura w skałach z jeziorkiem na dnie. Pływałem już kiedyś w takiej. 

Jedna z najsłynniejszych cenot (w otwartej zapadlinie) jest w Chichen Itza; swojego czasu składano tam ofiary, podobno szczególnie chętnie wrzucano bliźniaków (co ma związek z mitologią Majów: para bliźniaków, wielbicieli peloty, ograła w piłkę bogów podziemia, a było ostro - za piłkę w pewnym momencie służyła głowa jednego z nich). Inne cenoty są położone w jaskiniach, a zarwał się tylko fragment sufitu. Taką cenotę odwiedziliśmy w drodze powrotnej z Coba. Wejście:




Wnętrze jest pełne nacieków na ścianach oraz stalaktytów, stalagmitów i stalagnatów:













No i oczywiście woda na dnie, całkiem ciepła:







Wnętrze jest oświetlone i światła wystarczyło na pojawienie się zielonych listków na jednym ze stalagnatów:


A na górze przy wejściu coś dla palaczy:


 Proszą, żeby niedopałki wrzucać do tych butelek z płynem...