Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kostaryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kostaryka. Pokaż wszystkie posty

25 lutego, 2018

Ciekawostki i zagadki: Panama i Kostaryka

Niedziela, 25 lutego. Dzień oczekiwania na spóźniony odlot do domu. Mam trochę zdjęć, komentarzy i pytań "co to?", które mogę teraz przekazać do internetu.
Namorzyny - drzewa i krzewy rosnące w wodzie morskiej. jest ich tu kilka gatunków, tworzą bardzo ważne i bogate systemy nadbrzeżne, które obserwowaliśmy w czasie wycieczki łodzią w Bocas del Toro:
Exporing mangroves in Bocas del Toro.
Namorzyny musiały rozwiązać problem zasolenia wody, która jest im niezbędna do życia. Niektóre gatunki po prostu filtrują czysta wodę z morskiej (ciekawe jak to sie dokładnie odbywa, w technice membranowej taki proces nazywa się odwrotną osmozą): po przecięciu korzenia można pić wypływający z niego sok. Inne wydalają nadmiar soli liśćmi i korzeniami.
Rozmnażają przez pędy rosnące z gałęzi w dół, które po ukorzenieniu się i oderwaniu od gałęzi matki są nowymi drzewami:

Mangrove branches shoot down new seedlings.
Network of mangrove roots during low tide.
A teraz zagadki (now puzzels, often I have no idea what is shown in the photo):
 
 
 
I to by było na tyle.

23 lutego, 2018

Jadeit, muzyka klasyczna i powrót do Panamy

Czwartek, 22 luty. O 7:15, spakowani i po śniadaniu, wyruszamy na zwiedzanie San Jose'. Na dziesiątą powinniśmy być zgodnie z zaleceniami na lotnisku: wylot jest zaplanowany na 12:44. Zaczynamy od katedry, przed nią statua JPII - Kostaryka była na liście jednej z jego pierwszych podróży:
 Monument of John Paul II in front of the cathedral in San Jose'.
Zaraz jednak urywam się ze wspólnego zwiedzania; mam własny plan.  Chcę odwiedzić Muzeum Jadeitu i Sztuki Przedkolumbijskiej, kilka przecznic od katedry. Muzeum ma być otwarte od 8:30, o 9:00 mamy wyruszyć z rejonu Teatru Narodowego (zabytek nr 2, znajdujący się pomiędzy katedrą a muzeum) w drogę na lotnisko . Odnajduję muzeum, jest otwierane o 10:00, bilet kosztuje nie 9 USD jak w moim przewodniku a 15 USD. Sąsiednie Muzeum Narodowe jest otwarte, zgodnie z moim przewodnikiem, od 8:30. Ale nawet sam budynek Muzeum Jadeitu wart jest zobaczenia:
The entrance to Museum of Jade and Precolumbian Art (unfortunately closed early in the morning).
The backside of the museum behind the flowering tree.
Może jeszcze będzie okazja obejrzeć jego zbiory? Jadeit odgrywał bardzo ważną rolę w tutejszej mitologii i sztuce, podobnie jak  w Chinach.
Pomiędzy oboma muzeami, na Placu Demokracji, ciekawy, potrójny, pomnik jednego z prezydentów Kostaryki:
Monument of a president of Costa Rica in his three stages of life.
Kilka osobistych migawek z San Jose':
Street art well guarded.
A pedestrian part of the center with interesting house facades.
Na tym deptaku znajduje się Starbucks, więc zajrzałem na moją ulubioną Chai Tea Latte. Przysiadłem w fotelu na pięterku, zupełnie pustym o tej wczesnej porze, i nagle zdałem sobie sprawę, że z głośników leci muzyka klasyczna. Wspaniałe kawałki, fortepian ze skrzypcami, klawesyn z gitarą, można słuchać i słuchać. Tak, warto wrócić do San Jose', pomimo że, według Kostarykańczyków, jest to najbrzydsza część ich kraju.
Na lotnisku poprosiłem o miejsce w samolocie przy oknie, dostałem 7A; fajnie jest. Kiedy wsiadłem, stwierdziłem że w tym rzędzie nie ma w ogóle okien.
Jutro rano wycieczka fakultatywna do wioski Indian Embera', a wieczorem odlot do Frankfurtu. Znaczy się, zielona noc w Country Inn, Panama City.

22 lutego, 2018

Finca 6 i powrót do San Jose'

Środa, 21 lutego. Finca (czyli po prostu farma) 6 to stanowisko archeologiczne z czasów przedkolumbijskich wraz z muzeum, jedno z czterech stanowisk w delcie rzeki Disquis (południowa część kostarykańskiego wybrzeża Pacyfiku) uznanych przez UNESCO za część światowego dziedzictwa kulturowego. Między innymi w związku z kamiennymi kulami produkowanymi tu głównie z odmiany granitu (pochodzącego z pobliskich wzgórz), ale i z piaskowca i wapienia. Mają różne rozmiary, a średnica największej znanej kuli wynosi 266 cm.Oto grupa takich kul zebrana w Finca 6:
A group of stone balls collected at the archeological site Finca (means farm) 6.
Znanych jest około 300 kul datowanych na lata 300 - 1500 po Chrystusie. Większość z nich została usunięta z ich oryginalnych miejsc, na przykład przy zakładaniu plantacji bananów, a następnie zabrana przez Ticos (jak sami siebie nazywają Kostarykańczycy) na ozdoby przydomowych trawników (to nie żart). Znaczenie Finca 6 polega na tym, że znajduje się tu sześć kul jeszcze ciągle w tych samych miejscach, w których ustawili je ich twórcy. Odkryto też dwa sztucznie usypane wzgórza z rampami, obudowane murem z rzecznych otoczaków, oraz miejsce pochówków, gdzie znaleziono ceramikę i kamienne rzeźby. Jedna z tych kul zdobi wejście na rampę:
A ball at the entrance to an artificially made mound.
Zidentyfikowano także miejsce po drugiej kuli strażniczce. Rekonstrukcja tych nasypów i znajdujących się prawdopodobnie na nich chat wodza i szamana według współczesnych archeologów wygląda tak:

Reconstruction of the mounds and houses built on them; note two balls at the entrance to the rampart.
Pozostałe pięć kul jest ustawionych w dwu grupach zorientowanych w osi wschód - zachód. Wyglądają mało efektownie, bo zostały przysypane prawie całkowicie przez powodziowe osady:
Two balls in east - west line; they are almost completely covered by flood sediments.
The other alignment is formed by three balls; the third one is far away seen as a white spot on the grass.
And the third one; two others are visible far away.
I to wszystko. Mało efektowne prawda? Trzeba chyba mieć bzika na punkcie skał, kamieni i najstarszych śladów ludzkiej twórczości, żeby jechać 140 km w jedną stronę taksówką i łazić po tym terenie i małym muzeum przez dwie godziny... Jeszcze kilka zbliżeń:
A close up of two (of three) balls.
The surface of balls was polished with sand.
Onion type erosion that leaves a smaller ball.
Podobne wietrzenie prowadzące w naturalny sposób do powstania granitowych kul występuje w rezerwacie Karlu Karlu (inaczej Devil's Marbles) na północy Australii, o czym pisałem w poscie "Z Daly Waters Pub do Alice Springs" 8 sierpnia 2017. I jeszcze kilka odkopanych artefaktów tej kultury umieszczonych w muzeum:

 Jaguar with partly human face: transitory forms are frequent in the native American culture.
Grinding stone with human sculps around.
Human statue.
Podczas mojej wyprawy do Finca 6 nasza grupa odwiedziła Park Narodowy Manuel Antonio z kawałkiem dżungli i mnóstwem zwierząt i ptaków oraz wspaniałą plażą. Po wczesnym obiedzie wyruszyliśmy w drogę do San Jose'. Jutro czeka nas krótkie zwiedzanie stolicy Kostaryki i przelot do Panamy.

20 lutego, 2018

Małpi gaj

Wtorek, 20 luty. To wszystko jest bardzo proste. Najpierw pakują człowieka w majtki wspinaczkowe i kask:
Everybody is happy about our new gear for traversing canopies. The girl surrounded by guys is our mother, father, boss, nurse and guide; beware: she speaks Spanish and jumps with bungee.
a następnie bardzo sprawnie przesyłają sobie takie paczki z jednej platformy umieszczonej wysoko na drzewie na kolejną. Mają takich platform jedenaście. Najpierw jednak trzeba wdrapać się na zbocze góry, aby nabrać wysokości do licznych zjazdów. Najczęstszy jest zjazd na wagonik: jedzie się siedząc, a właściwie półleżąc, z niewielkim spadkiem liny:
Sliding along the line from platform to platform placed in in the canopies.
Na tej niższej platformie obsługa sprawnie wyłapuje nadjeżdżających, bez tego trudno byłoby im wyhamować, zwłaszcza, że nieraz brak wprawy prowadzi do obracania się ciała wokół jego pionowej osi. Atrakcją są skoki z platformy pionowo w dół. na trasie mamy trzy takie zjazdy lub skoki:
 Sliding down using rope.
Another system to get down: you simply fall back from the platform.
Obsługa szaleje, dodając nam animuszu:
Our staff likes to jump, make figures during sliding and threaten us.
I ostatnia metoda, na motylka (już w innej uprzęży):

A new dress.
Ready?
Flyyyy!

Fortunately for us, there is a good brake at the end.
Dowożą do tego małpiego gaju, trwa to ze czterdzieści minut jazdy busikiem w jedną stronę, po drodze trzeba przebyć w bród szeroką rzekę (most woda zabrała w zeszłym roku), dają śniadanie, a po emocjach fruwania można jeszcze obejrzeć motyle i węże. Na przykład takiego żółtego przyjemniaczka:
Yellow snake in the local terrarium.
Wyjechaliśmy około ósmej rano, wróciliśmy w południe. Po drodze minęliśmy busa z kolejną grupą (ok. 20 osób, podzielonych w lesie na dwa oddziały). No i byliśmy u podnóża gór! Za jedne 85 USD - była to wycieczka fakultatywna, uczestniczyło w niej dziewięcioro naszych. Reszta na plaży albo katamaranie (inna wycieczka fakultatywna). Po południu urządzam sobie sjestę.
Jutro moja indywidualna wycieczka do muzeum kamiennych kul z czasów przedkolumbijskich i powrót do San Jose'.

Mojżesz a ogon orki

Poniedziałek, 19 lutego. Jedziemy na lekko/plażowo do Parque Nacional Marina Ballena, około 60 km na południe od Quepos:
Entrance to the National Park Marina Ballena: this is an important sea site where whales migrate regularly to, probably they mate here.
Park to olbrzymie przeważnie puste plaże:
Empty beaches, quiet Pacific, perfect swimming.

Miejsce jest znane z ciekawego zjawiska: znajdująca się kilkaset metrów od lądu kamienna rafa, równoległa do linii brzegowej, wyłania się w czasie odpływu wraz z piaszczystym przesmykiem łączącym ją z małym cyplem (Punta Uvita) linii brzegowej. Wygląda to tak, jakby ocean rozstępował się na dwie strony pozostawiając suchą drogę do rafy, co kojarzy się zwykle z cudem Mojżesza - przejściem Izraelitów przez Morze Czerwone. Z lotu ptaka odsłonięty układ rafa - przesmyk przypomina ogon wieloryba. Trafiamy akurat na poranny odpływ, ale zdjęcia niestety mam tylko z poziomu ogona:
During low tide, the rocky reef parallel to the shore is connected to it by a sandy strip: the aerial view shows something that resembles a whale tale.
Rocky "tale fin" of the "whale".
Słońce praży niemiłosiernie, wszyscy chowamy się pod drzewa, ale trzeba uważać, żeby nie usiąść przy pniu palmy kokosowej, której tu pełno. Spadające kokosy to drugi, po utonięciach, najczęstszy powód śmierci turystów. A ile połamanych kości! Pływam, ile mogę, pętam się po przesmyku i plaży, więc pomimo filtrów jestem gdzie nie gdzie za mocno spieczony.
Fascynujący jest styk dżungli z piaskiem:
During high tide, water meets the jungle front: wet "waves" left on the sand.
Można tu napotkać delfiny i wieloryby (akurat nie było), ale obserwowałem polujące na ryby olbrzymie pelikany, duże kolorowe papugi i jeszcze przedziwne duże ptaki ze skrzydłami przypominającymi pterodaktyle. Niestety bez aparatu w ręku, wkrótce po wyjściu z morza. No i jeszcze góry dookoła i skały pod bokiem:
Rock layers coming to the surface in the "tale fin".
Tylko dla tego jednego dnia byłoby warto tu przyjechać. Jutro wasz reporter ma zamiar sprawdzić, co się dzieje w koronach drzew.