11 października, 2025

Święty Graal, czyli katedra w Walencji

8 października 2025. To jedyny wypad do centrum Walencji. Najważniejszym zabytkiem jest tu katedra, w której przechowywany jest Święty Graal czyli kielich, którego użył Chrystus ustanawiając Eucharystię podczas Ostatniej Wieczerzy. Katedra pochodzi z XIII wieku, ale potem była niejednokrotnie rozbudowywana. Barokowe wejście:


Kaplica Św. Kielicha znajduje się zaraz na prawo przy wejściu. Główna ściana z relikwią to płomienisty gotyk:

Kielich jest mały (takich kielichów, prawie miseczek, używali Żydzi do wznoszenia błogosławieństwa w czasie święta Paschy), wykonany z agatu (występującego w okolicach Palestyny) ma kolor ciemnoczerwony:



Obecnie znajduje się w złotej oprawie i ma agatową podstawkę. Tego kielicha mieli używać pierwsi apostołowie w czasie sprawowania Eucharystii.

Trochę więcej z samej kaplicy:




Wnętrze samej katedry:









Te okna bez witraży zrobione są z ... alabastru. Na dowód zbliżenie:


Bryła katedry jest bogata w szczegóły i portale:






Jak widać niektóre szczegóły straciły swoje ważne szczegóły :). A tak wygląda alabastrowe okno z zewnątrz:

Może byłoby efektowniejsze w innym oświetleniu. 

Następne dwa dni (i chyba więcej) w Walencji padało, ja byłem zajęty a na dalszy ciąg przygody przeniosłem się do Kordoby.

09 października, 2025

Warszawa - Alicante - Walencja: początek przygody hiszpańskiej

2 października 2025. Lecimy do Hiszpanii. Celem jest Walencja, ale lot mamy do Alicante, a stamtąd pociągiem do Walencji. Nie znam dokładnie trasy lotu, ale najwyraźniej przelatujemy nad mniej skalną częścią Alp (?):



a Alpy właściwe zostawiamy po prawej (zachodniej) stronie:



Potem trochę równiej, pagórkowato i znowu górzyściej:












i wlatujemy nad Morze Śródziemne:


A w Hiszpanii już inne krajobrazy, widać niewielkie, skaliste góry, ale zasadniczo jest płasko (samolot robi duże koło do wnętrza lądu, aby powrócić na lotnisko nad brzegiem morza):














Pociąg do Walencji miał przyciemnione szyby i silne odblaski na nich, więc zdjęcia niezbyt wychodziły; może załączę tylko dwa:



A w Walencji, póki co, wieczorne widoki z mojego okna w hotelu:





Ten owalny budynek z podświetlonymi na kolorowo ścianami to centrum kongresowe.