5 stycznia 2022. Habana Vieja - Starówka Hawańska. Krótki popołudniowy spacer, brak czasu, trochę impresji bez komentarza, bez nazw. Zacznijmy od barokowej katedry i placu katedralnego:
To przecież jeszcze święta!
Kilka podwórek:
i kościołów (o dziwo otwartych):
Może jeden z nich to marynarski kościół pod wezwaniem Chrystusa od Dobrej Podróży (Santo Cristo del Buen Viaje)?
Kilka uliczek Starówki i okolic:
(tłok przed sklepem, do którego coś akurat rzucili - w tym wypadku słodycze - to wigilia Trzech Króli a dzieci na Kubie dostają, hiszpańskim zwyczajem, prezenty na Trzech Króli)
Można sobie posiedzieć na ławce i pogadać, albo i coś sprzedać, tylko dlaczego Sancho bez swojego Dona?:
A skąd tu w Hawanie ten przystojny miłośnik płaczących wierzb?:
I kogoś z nauki też można znaleźć:
Mieszkaliśmy w tzw. casa particular, czyli kubańskim odpowiedniku bed and breakfast. Nasza jadalnia:
Na krótko przed odjazdem zdjęcie z mojego balkonu: ci ludzie czekali od drugiej w nocy (coś wiem o tym) bo mieli tu "rzucić" do sklepu zabawki (dzień Trzech Króli!), ale zdaje się, że jakiś oficjel w mundurze próbuje im wytłumaczyć, że zabawek nie będzie (jest już po dziesiątej rano):
A my? Za kilkanaście minut ten żółty busik zabierze nas do Trynidadu. Płacimy prawie wszystko w euro lub dolarach, tak też podają nam ceny. Dla nas i zabawki chyba by się znalazły... Ech, skąd ja to znam? Peerelu, peerelu, dobrze, że cię nie ma. Nie wracaj!