11 marca, 2025

Cartagena: La Ciudad Antigua, czyli Starówka

23 lutego 2025. To już wspomnienia - jestem w domu. Ale warto wrócić do Cartageny (czytane po hiszpańsku: Kartahena), na razie tylko tej utrwalonej w aparacie. 

Założona przez Hiszpanów w 1533 roku była ich głównym portem na karaibskim wybrzeżu Ameryki Południowej. Łupiona przez angielskich korsarzy (nocował tu niejaki Francis Drake po zdobyciu miasta), atakowana przez Francuzów, została w końcu otoczona systemem murów i szańców, a i zamek stoi do tej pory (będzie pokazany oddzielnie). Podchodząc od strony Bocagrande od razu natykam się na mury, zachowane na długim odcinku:




Oglądając się do tyłu widzę Bocagrande ponad zatoką Cartageny:


Ponad mury wybijają się kopuła i wieże kościoła p.w. św. Piotra Klawera, Hiszpana, opiekuna czarnych niewolników w Cartagenie w początkach XVII wieku:




No i szaleństwo placów i uliczek:











Na środku Starówki katedra:



Kościół dominikanów i okolice:



Widać że starają się łączyć stare z nowym :) .

A poza tym jak w Krakowie w niedzielne popołudnie:

01 marca, 2025

W wiosce Indian Arhuacos

27 lutego 2025. Wracamy już do Kartageny, ale zatrzymujemy się jeszcze na krótką wycieczkę do indiańskiej wioski, która leży, jak się okazało, przy brzegu morza. Po starożytnej cywilizacji Taurona, której rozkwit przypadł na okres VI - IX wiek po Chrystusie, pozostały cztery grupy plemienne mówiące zresztą różnymi językami; Arhuacos to jedna z tych grup. Najbardziej znani i tradycyjnie nastawieni są Kogi.

Pierwszy element wioski to centrum rytualne, gdzie odbywają się na przykład ceremonie oczyszczenia. Dom męski:




i dom żeński z inną strukturą ściany:

Oglądamy je zza płotu, do wsi jeszcze kawałek drogi. Mijamy wielkie plantacje bananów i kakaowca, wszystko to własność Indian:


We wsi czeka na nas indiańska przewodniczka - najpierw oferta handlowa: torby z wełny (wszyscy Indianie je noszą) oraz wełniane bransoletki (od uroku i do ozdoby, co kto woli):


Nasza przewodniczka pokazała nam, jak się przędzie wełnę, a przez cały czas dziergała kolejną torbę. 

Kilka ujęć wioski, prawie pustej o tej porze:
















Warto zwrócić uwagę na dużą różnorodność struktury tych domów, a szczególnie ścian. Niektóre z nich służą wspólnocie, wioska liczy ok. 400 mieszkańców. 

Miejsce spotkań na świeżym powietrzu (uczestniczą tylko mężczyźni, wódz siedzi na największym kamieniu pod drzewem):


Szkoła:


Dzika plaża z widokiem na góry:



A przy okazji zauważyłem, że byliśmy w Parku Narodowym Sierra Nevada de Santa Marta :)