29 stycznia, 2026

Moja ulubiona Coba

25 listopada 2025. Wycieczka fakultatywna z Playa Maya, gdzie mieszkamy, do strefy archeologicznnej Coba. Nie wiem dlaczego polubiłem to miejsce już w czasie mojej pierwszej wizyty i dalej lubię po drugiej. Może nie jest tak zatłoczona jak te bardziej znane? A może dlatego, że pozwalali wtedy wdrapać się na wysoką piramidę? 

Coba przeżyła swoją świetność w okresie klasycznym Jukatanu, miała nawet swój port w Tulum. Początek zwiedzana to zrujnowana piramida:


Na jej szczycie siedziały sępy:

W pobliżu pozostałości budynków:





oraz małe boisko do peloty z tajemniczymi znakami:










Do dalszej części strefy jedziemy rikszami:

 

Piramida. Dorobili drewniane schody i poręcz od czasu mojej poprzedniej wizyty, ale ... zamknęli dostęp:


Te piramidy są naprawdę strome!

Na pożegnanie (jak zwykle czasu mamy tylko na część udostępnionej strefy) bardzo ciekawa i nietypowa struktura z zaokrąglonymi rogami:





Niektórzy przypuszczają, że był to punkt opłat celnych - z wierzchołka można było obserwować przybyszów, teren był pozbawiony drzew, a i oni mogli łatwo znaleźć punkt celny po nietypowym kształcie. W tamtym świecie wszystko noszono na plecach, więc błądzenie po dużym mieście było meczące :).

To już przedostatnia meksykańska relacja, dojdzie jeszcze tylko wizyta w jukatańskim świecie podziemnym. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz