Trochę wrażeń z podróży samochodem przez Szwecję i Norwegię. Z Gäddede do Röytvoll (dalej łodzią do Eidet), i z powrotem, tą samą drogą, ok 230 km w jedną stronę. Góry lasy, wody... Przyjemnie popatrzeć:
Gdzieniegdzie można coś zjeść; w Norwegii też moda na starocie w wystroju:
i zatankować prąd elektryczny (spokojnie, benzyna i diesel też są):
Warto nieco zboczyć do dużego wodospadu:
(ujęcia z mostu powyżej wodospadu, nie było czasu na jego obchodzenie). I do mniejszego wodospadu:
I jeszcze spróbować pstryknąć bardzo wysoki wodospad z tylnego siedzenia w szybko jadącym samochodzie:
Na parkingu autentyczny norweski stół (nie mylić ze szwedzkim!):
a przy nim zabezpieczone palenisko (grill?):
Po szwedzkiej stronie granicy łany dzikiego łubinu (z tylnego siedzenia szybko jadącego samochodu!):
Łubin znika jak nożem uciął po przejechaniu granicy - w Norwegii łubin jest uznany za roślinę inwazyjną i usilnie niszczony. Ale łubin się nie daje i zasługuje na swoje określenie, bo w głębi tego kraju można zobaczyć jego niewielkie spłachetki w pewnym oddaleniu od szosy.
Trochę zwierzaków:
Klępę z małym przepłoszyłem wysiadając z samochodu, żeby je sfotografować, a renifer postanowił się wysiusiać na środku drogi, musieliśmy stanąć. Łosie norweskie, a renifer, jak widać po łubinach, szwedzki.
Na zakończenie tego odcinka kwiatki (z Eidet, o którym jeszcze będzie):

